Bosak punktuje Trzaskowskiego. "Jego polityka nie dotknie najbogatszych"
– O tym jak KO zabiera normalnym ludziom możliwość przemieszczania się zwykłymi autami po Warszawie. Uważajcie, bo mogą próbować tego także w Waszych miastach! – napisał Bosak w mediach społecznościowych, publikując przy okazji nagranie z konsultacji społecznych dotyczących strategii rozwoju miasta, w której zawarto zapisy stopniowego ograniczania ruchu samochodowego w Warszawie. – Najbogatszych polityka Trzaskowskiego nie dotknie – mają dobrze położone domy i biura, zawsze najnowsze auta, garaże podziemne i prywatne parkingi (...) oraz mogą omijać godziny szczytu – dodał.
"Półtora miliona kierowców ma zostać ograniczonych"
Wicemarszałek Sejmu dołączył do swojego wpisu wystąpienie Pawła Skwierawskiego – społecznika i miejskiego aktywisty, walczącego kuriozalnymi pomysłami ratusza m.in. w kwestii stref czystego transportu. – Miasto jak diabeł święconej wody bało się informacji, ilu mamy zmotoryzowanych. Oszacowaliśmy to – niespełna półtora miliona użytkowników samochodów na dwa miliony mieszkańców – mówił na nagraniu.
Jak podkreślał, nie chodzi tylko o właścicieli aut, ale także użytkowników leasingów, samochodów służbowych czy wypożyczonych. – To zdecydowanie ponad połowa mieszkańców. Tymczasem czytamy w strategii: stopniowe ograniczanie dostępu do centrum dla indywidualnej komunikacji samochodowej. Dla półtora miliona ludzi chcecie ograniczyć dostęp do miasta, które utrzymują – dodał.
"To my utrzymujemy miasto"
Skwierawski zwrócił też uwagę na finansowe fundamenty funkcjonowania samorządu: – Trzy największe źródła dochodów to 38 proc. PIT, CIT i podatki od nieruchomości. Pracujący warszawiak, posiadający nieruchomość, utrzymuje to miasto – inwestycje, pensje urzędników, diety radnych – wskazywał. I właśnie – jak argumentował – ta grupa ma dziś zostać dotknięta ograniczeniami. – My nie jesteśmy dziećmi, a państwo nie jesteście naszymi rodzicami, żeby nas wychowywać. To my decydujemy, jak się poruszamy – mówił.
Jednym z najmocniejszych zarzutów wobec planowanych ograniczeń są konkretne rozwiązania zapisane w strategii. Skwierawski wyliczał:
- obniżanie klas dróg w centrum do lokalnych i dojazdowych,
- wprowadzanie stref "tempo 30",
- montowanie progów, słupków, rond i zwężeń,
- ograniczanie liczby pasów ruchu.
– Najpierw chcecie te jezdnie – mówiąc wprost – wykastrować, a potem zabrać pasy. To jest plan na paraliż komunikacyjny – ocenił.
Padł również argument bezpieczeństwa, który – według krytyków – stoi w sprzeczności z planami ratusza. – Jak wyobrażacie sobie ewakuację miasta, kiedy mamy jednopasmowe ulice, słupki i wysokie krawężniki? Wystarczy jeden zepsuty samochód i ludzie są uwięzieni – mówił Skwierawski.
Najostrzejsze słowa padły w kontekście strefy czystego transportu. – To nie jest żadna strefa czystego transportu. To jest strefa czystego wykluczenia – przekonywał. Według niego nowe regulacje najmocniej uderzą w osoby mniej zamożne oraz seniorów. – Miasto się starzeje. Seniorzy potrzebują samochodów – albo sami, albo ich rodziny, żeby się nimi opiekować – argumentował. – Wybraliśmy własnymi portfelami legalny środek transportu. A państwo chcecie nam go uniemożliwić. Postulat jest jeden – to wszystko powinno trafić do kosza – podsumował Skwierawski.